O NAS


Pierwsze przygody z ogniem, czyli jak to się wszystko zaczęło:

Sejny, kolejny zwykły dzień minął bezowocnie. Trzeba coś ze sobą zrobić, zająć się czymś ciekawym. Gośka, mistrzyni ognia i płomieni, będąca jednocześnie siostrą naszego guru Kamila, pokazała czego nauczyła się zwiedzając naszą piękną Europę (początkowo na Węgrzech, a później w Chorwacji). Pierwszy zachwyt nad odgłosem ognia, nad ruchem, nad światłem. Zaczęło się - od tej pory ogień płonął i płonie do dziś. Kamil, a później Miras, który dołączył do kumpla jeszcze za czasów LO, zaczęli intensywne treningi pod okiem mistrzyni Małgorzaty i jej wesołej paczki. Pierwsze pokazy, dziś wspominane z lekkim uśmiechem, coraz lepsza technika, nowe tricki, słowem - pełny rozkwit. Kto nie miał możliwości oglądać tego procesu, niechaj żałuje.


Drugi rozdział w dziedzinie FireShow, czyli jak rozpętałem burzę ognia:

Przyszedł czas studiów, nowe obowiązki, nowe miejsce, nowi znajomi, jednak ogień płonął nadal. Płonął do tego stopnia, że zainteresował się nim współlokator Kamila i Mirka. Pierwszy nieporadnie zrobiony i stanowczo za ciężki łańcuch, pierwsze bawełniane, niebieskie kule, pierwszy pokaz z ogniem - w czapce, grubym swetrze anty-oparzeniowym - i sukces, pokaz zakończył się bez nieszczęścia, ku wielkiej uciesze wspomnianego nowego uczestnika grupy, Daniela.

Nowa era, czyli FireShow Generation-X:

Studia - wiadomo, kumple, imprezy - w takim obliczu atrakcyjność pokazów ognia znacznie wzrosła. Chęć przyłączenia się do grupy zadeklarowały nowe osoby: Yaro, Łapa i Luciak. Kilkunastodniowy trening jedynie z przerwamina posiłki i sen, codzienna praca i upór dały pierwsze efekty, jednak to było za mało - potrzeba było próby z zapalonymi kulami! Tak też się stało, pierwszy, jeszcze nieoficjalny, występ w składzie niemal identycznym do obecnego, miał miejsce niedaleko akademików Politechniki Białostockiej. A potem...

Złote Dni FireAngels, czyli wzlot Aniołów do nieba!

Zbliżał się 1 czerwiec, Daniel przygotowywał imprezę urodzinową. Świetnym pomysłem wydał się więc pierwszy oficjalny występ grupy - występ oczywiście się odbył, odnosząc niezły sukces. I zaczęło się, otrzymaliśmy kilka propozycji, by pokazem uświetnić inne "zjawiska kulturowe", jak choćby Wampiriada przed Klubem Gwint. Ludzie dopytywali się o nazwę grupy, która wówczas jeszcze nie istniała formalnie. Wspólnie z przyjacielem grupy, Robertem, wpadliśmy na pomysł, by zespół nazwać FireAngels. Spodobało się wszystkim i tak jest po dziś dzień. Już jako Aniołowie Płomieni wystąpiliśmy m.in. na Heineken Music Open'er Festival, WOŚP, festiwalach (choćby pamiętne szanty), imprezach urodzinowych, nie zapominając też o zwykłych, tradycyjnych pokazach pod PB. Grupa wciąż się rozwija, stawia przed sobą nowe wyzwania, ale, co najważniejsze, wciąż czerpie ogromną radość z tego, co robi,

Chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o poszczególnych osobach? Proszę bardzo:


Daniel Suchodolski "Denzel":

Zabawę z ogniem zacząłem 2 lata po tym, jak zobaczyłem Kamila i Mirka w akcji. Poza fireshow interesuję się koszem (L.A. Lakers forever), szeroko pojętym fantasy (Tolkien, Sapkowski, gry typu BG), Aikido. Studiuję obecnie Elektronikę i Telekomunikację na Politechnice Białostockiej, lubię spać (niestety studia nie dają możliwości pogłębiania tajników tej pasji).


Jarosław Komar "Yaro":

"Najszerszy z najmniejszych". Z kulturą ognia po raz pierwszy spotkałem się na Juwenaliach w 2003r. Tańczę od kwietnia 2004.W grupie FA jestem od początku jej istnienia. Moją specjalnością jest taniec z łańcuchami i plucie ogniem. Inspirację do tańca czerpię z muzyki afrykańskiej i celtyckiej.


Kamil Klahs "Outsider":

Swoją przygodę z ogniem rozpocząłem już tak dawno temu, że nawet sam nie pamiętam kiedy to było. Poza tańcem z ogniem zajmuję się fotografią, no i jak to czasami w życiu bywa, studiuję na PB elektrotechnikę oraz łamię schematy (nie wierzę w margines).


Michał Łapiński "Łapa":

Łańcuchy zrobiłem sobie rok po zainspirowaniu się pokazem Kamila i Mirka czyli w maju 2004. Od tamtej pory tańczę z ogniem. W grupie jestem od początku. Studiuję Automatyzację Przemysłu na PB, gdzie poznałem teraźniejszą ekipę FA. Moje zainteresowania: szachy wyczynowe, bierki podwodne i sadownictwo wysokogórskie :]


Mirosław Burnejko "Miras" (montaż audio-video):

Była piękna zima 2000, Kamil skręcił nogę i tak się zaczęła moja historia z poi :) Jestem studentem PB, specjalność teleinformatyka. Moją życiową pasją (oprócz ognia) jest Aikido. Po za tym taniec (salsa, mambo), kino, montaż filmów oraz muzyka (w szczególności, czarny HH, Jazz, a od czasu do czasu coś mocniejszego ala Apocalyptica). Rozmiar buta: 45 :)


Tomasz Luto "Luciak" (Webmaster):

Maj 2004 - mój pierwszy poważny kontakt z tańcem z ogniem (wtedy zacząłem ćwiczyć pod okiem Kamila i Mirka). Od tamtej pory, fireshow, towarzyszy mi do dziś. Nad tańcem z ogniem w mojej hierarchii jest tylko Karate Kyokushin, któremu poświęciłem już kilkanaście lat swojego życia (zarówno na płaszczyźnie rekreacyjnej jak i zawodniczej). Studiuję Automatykę i Technikę Mikroprocesorową na Politechnice Białostockiej. Zainteresowań pomniejszych nie wypisuję, bo długa to lista.


O naszych Przyjaciołach


Często występujemy razem z Przyjaciółmi lub pomagają nam Oni w naszych występach. Oto co piszą sami o sobie:


Małgorzata Klahs "Gocha" i Piotr Luto "Pop":

Swoją przygodę z ogniem rozpoczęliśmy około 1997 roku. Razem z przyjaciółmi utworzyliśmy Teatr Ognia Klan Grus. Obecnie teatr ten nie funkcjonuje na starych zasadach. Pokazy, które dajemy, najczęściej są 3-osobowe, lub występujemy w większym składzie wspólnie z grupą FireAngels.


W swoim repertuarze wykorzystujemy triki z płonącymi łańcuchami, linami, swingami, piłeczkami, wachlarzami itp. Całość wzbogacamy płonącą sceną, sztuką walki - makulele, pluciem ogniem, tańcem oraz muzyką, która oddaje i podkreśla atmosferę i charakter żywiołu, który jest głównym tematem przedstawień.


Więcej na ich temat >>




Już nas znacie, więc zapraszamy do innych działów na stronie.

I pamiętaj - Anioły Cię obserwują: